Witam. Z tej strony inaccurate, aka Panna L. Hmm... zapewne nikt nie kojarzy mnie z mojego poprzedniego bloga, "lowly-slowly", również na b4u? Nie? To dobrze.
Od czego by tu zacząć? Ah, no z pewnością od przedstawienia się. Tylko, że jedyne, czego się o mnie dowiecie, to tego, iż jestem Panna L. Tak, moje imię zaczyna się na tą literę.
Macie chęć zapoznać się z moją jakże wielką inteligencją i roztropnością? Ja mam, tylko, że o to jest trudno. W końcu moja inteligencja z wielką starannością dobiera sobie przyjaciół, do których jej grona chyba nie należę. Otóż, moja wszech mądrość, od początku raczyła ukarać mnie za jakiś nikczemny czyn dokonany w przeszłości i zmienić coś niecoś mojego bloga. No bo jakże mogłabym pamiętać, że w nazwie ma być "wjo.pl", a nie "blog4u"? Może nie 'rozpaczałbym' nad tym tak bardzo, gdyby nie to, że większość osób chyba bardziej wielbi tamtą nazwę. I jest łatwiejsza do zapamiętania.
AAA, pomyliłam się. Tak sobie teraz przeglądam blogi i większość z nich ma dopisek "blog4u". Więc przepraszam i dziękuję mej inteligencji.
Dzisiejszy post może być co najmniej nudny, ale trzeba przeżyć. ;-; No chyba, że komuś bardzo zależy na popełnieniu samobójstwa, czytając moje wypociny. Tylko niech taki ktoś raczy mnie uprzedzić o zajściu przed nim, abym to ja wiedziała, że jestem zuą osobą i ludzie przeze mnie giną. Będę mieć podjar. POFFASZNIE.
W związku z poprzednim akapitem, musicie przygotować się na moje kolejne (choć ten niekoniecznie do takich należał) melancholijne posty, w których będę jęczeć, stękać i narzekać jakie to życie jest okropne. Jednym(czy ja aby na pewno umiem liczyć?) słowem: oh, ah, eh. Ale możecie być pewni, że to nie będzie stękanie, bo mama przyniosła mi sałatkę z tofu, a ja nie lubię tofu i muszę zrobić mamie aferę, żeby przyniosła mi inną sałatkę, ale już bez tofu kompletnie, bo jak tak po prostu wyjmie tofu, to ja i tak tofu poczuję. SAY NO TO TOFU!
Swoją drogą, zapewne słyszeliście o tej aferze z ACTA. Moje zdanie jest takie: To jest kompletnie bezsensowne. Piraci i tak ominą wszelkie zakazy, a ucierpią niczemu winni internauci, którzy jedynie nie wiedzą do końca, co jest legalne, a co nie, bo przecież nie łaska jest im to normalnie i porządnie wyjaśnić. Osobiście, póki jeszcze ACTA nie zostały wprowadzone w życie, to (choć istnieje możliwość, iż, jeśli inne państwa podejmą decyzję o niepodpisywanie tego rąbniętego papierka, to zostanie z niego dupa pokazana Tuskowi), tak na wszelki wypadek, zbieram sobie z koleżankami zapasy filmów i muzyki (czy pirackiej, to ja tam nie wiem, ale olać). I będziemy sobie pożyczać, o. MY NIE ŁAMAĆ PRAWO. MY JE OMIJAĆ.
Się rozpisałam na tematy jakichś dupereli. Trudno. Przynajmniej będziecie mieć co czytać. Ahoj!